W piątek na znak protestu część maszynistów przy przejazdach kolejowych zwalniała do 20 km/h, w ramach protestu który miał pokazać, że na przejazdach kolejowych wciąż bywa niebezpiecznie. Tego dnia w naszym województwie miały miejsce dwa poważne incydenty, za które odpowiadali kierowcy zawodowi.
W piątek około godziny 11 w Tucholi na przejeździe w ciągu ulicy Świeckiej kierowca ciężarówki wjechał na tory, pomimo braku możliwości zjazdu z nich, spowodowanego lokalnym korkiem. W czasie, gdy stał na torach zaczęły opadać rogatki. Na szczęście zdarzenie zauważyła dyżurna ruchu, która wprowadziła ograniczenie prędkości do 20 km/h dla pociągów, dzięki czemu nie doszło do wypadku. Sprawę przekazano policji.
Tego samego dnia pomiędzy Turznem i Kamionką, w przebiegu linii Toruń – Olsztyn, kierujący samochodem ciężarowym zignorował znak ,,Stop”. W tym wypadku nie przejeżdżały w najbliższym czasie żadne pociągi. Również tutaj kierowcę czekają konsekwencje.
Przez takie zdarzenia dochodzi od wypadków
Powodem piątkowego protestu był wypadek w Sokolnikach Suchych, gdzie pociąg Intercity uderzył w stojącą na przejeździe betoniarkę. W tym zdarzeniu zginęła jedna osoba, a wiele zostało rannych. Był to poważniejszy wypadek, ale wszystko często zaczyna się od zignorowania znaku ,,Stop”, czy czerwonego światła przed przejazdem (migające naprzemiennie czewone światła).

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






