Bydgoszcz była lojalistyczna i nie przepadała za Piłsudskim

Bydgoszcz była lojalistyczna i nie przepadała za Piłsudskim

Rok 1926 przyniósł poważną rysę na wizerunku Józefa Piłsudskiego – nie można bowiem z pełną świadomością poprzeć przejęcia władzy metodą siłową. Nie oznacza to jednak, że jego działania w tamtym roku były powszechnie krytykowane – Polska borykała się z kryzysem gospodarczym, zatem przewrót siłowy mógł mieć zwolenników. Negatywnie nastawione było głównie społeczeństwo z Wielkopolski i Pomorza, czyli pośrednio też w Bydgoszczy.

Kilka dni temu przytoczyłem dość negatywne cytaty z pamiętników mieszkającego w Bydgoszczy Edwarda Woyniłłowicza. Problemem, aby móc jednoznacznie opisać nastroje w Bydgoszczy sprzed stu lat jest to, że w połowie maja został wprowadzony stan wyjątkowy i cenzura prasy, zatem treści do których mamy dostęp, musimy traktować z pewnym dystansem. Krytyczna Gazeta Bydgoska również nie musiała być obiektywna, bo była organem formacji tworzącej Narodową Demokrację. Czegoś z rodzaju dzisiejszych sondaży nikt nie przeprowadzał, a pojedyncze opinie mogą mieć charakter subiektywny, nieprzedstawiające szerszych preferencji społecznych.

Zachowało się natomiast ogólne przeświadczenie, że Bydgoszcz za Piłsudskim po 1926 roku nie przepadała, dlatego też nie nadano jego imienia ważniejszej ulicy, czy też nie postawiono mu tutaj pomnika. Gdy np. tuż po śmierci Romana Dmowskiego nazwano jego imieniem dzisiejszy Most Staromiejski im. Jerzego Sulimy-Kamińskiego (tamten most został zburzony w czasie wojny).

Miarodajnym miernikiem preferencji społeczeństwa mogły być wyniki wyborcze. Skupiony wokół Józefa Piłsudskiego Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem w tej części kraju w 2028 roku nie startował, co tłumaczy się obawą, że poniósłby tutaj sromotną klęskę. Wystawiano listy lokalne, którym przypisywano związki z sanacją, ale one nie przekroczyły w ówczesnym okręgu 32 nawet 10%. Rok 1928 był w okręgu bydgoskim o tyle ciekawym, że nie wygrała Narodowa Demokracja a lewicowa Polska Partia Robotnicza.

Legalizm znajdował się w naszym DNA?

Za fakt bezsporny można uznać, że najbardziej lojalne wobec legalnej władzy, która obalono w przewrocie majowym, województwa to wielkopolskie i pomorskie. Z czego to jednak mogło wynikać?

Opracowania wskazują na dwa elementy – po pierwsze oczytanie społeczeństwa, czyli brak analfabetyzmu, z którym Polska miała w tamtym okresie jeszcze spory problem. Po drugie specyficzna historia – najpierw bycie częścią Prus, co wymusiło samoorganizację tzw. pracę społeczną, a później długa walka o powrót do Polski z Powstaniem Wielkopolskim po drodze.

28 maja 1926 roku podlegający cenzurze Dziennik Bydgoski zaczął wydanie od słów – Obawiamy się, że zamach Piłsudskiego nie pozostanie odosobniony, że zawsze będzie możliwość zamachów innych, zwłaszcza komunistycznych. Trzeba więc koniecznie stworzyć ośrodek, na który wszyscy praworządni Polacy w państwie każdego czasu będą mogli się oprzeć. Ośrodkiem tym może być tylko była dzielnica pruska, która w ostatnich ciężkich przejściach umiała stanąć twardo na gruncie państwowości.

Te słowa pokazują, że traktowano przywiązanie do praworządności jako ważny element tożsamości lokalnej.