Kwotę 55 tys. zł zapisali w ubiegłym tygodniu radni Inowrocławia w budżecie miasta na ufundowanie tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej. Tablica ma stanąć na Skwerze Katastrofy Smoleńskiej zlokalizowanym między ulicami Marszałka Józefa Piłsudskiego i Macieja Wierzbińskiego. Na tym jednak nie koniec ofensywy inicjatyw upamiętniających radnych prawicy.
Od katastrofy smoleńskiej w kwietniu minęło już 16 lat. Wcześniej Prawo i Sprawiedliwość było jednak w opozycji, dopiero teraz pojawiły się możliwości polityczne, aby przeforsować pamiątkową tablicę. Obecna opozycja dziwi się natomiast kosztom tablicy w kwocie 55 tys. zł, gdy tablica na krakowskim Wawelu kosztowała 16,4 tys. zł – przez kilkanaście lat trzeba jednak uwzględnić inflację, ale w przypadku kwoty 55 tys. zł trudno mówić o prostej tablicy.
Radni chcą też innych upamiętnień
18 lipca radny PiS-u Damian Polak zwrócił się do prezydenta Arkadiusza Fajoka z interpelacją, aby jeden ze skwerów lub ulicę nazwać imieniem Ofiar Rzezi Wołyńskiej. Ratusz do sprawy się jeszcze nie odniósł.
Radny Powiatowy Maciej Basiński idzie ambitniej i chce budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych na skwerze mjr. Wacława Szewelińskiego u zbiegu ulic św. Ducha i Glinki. Pomnik to znacznie poważniejszy wydatek niż tablica pamiątkowa. Na razie do tego pomysłu ratusz również się nie odniósł.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






