Czy Kujawy staną się zagłębiem spalarnianym?

Czy Kujawy staną się zagłębiem spalarnianym?

Dzisiaj w regionie spalarni odpadów nie ma za dużo – bo jeżeli chodzi o odpady komunalne funkcjonuje tylko bydgoska, do tego mamy zakład w Piechcinie w gminie Barcin, gdzie spalanie odpadów wykorzystywane jest jako paliwo alternatywne. Są jednak ambitne plany budowy nowych instalacji w Inowrocławiu i w Janikowie. Wątpliwości co do kumulowania tylu spalarni w jednym regionie wyraża burmistrz Pakości Michał Siembab.

Pakość znalazłaby się pomiędzy różnymi instalacjami. Gmina ta ma obecnie problem z odpadami, za sprawą wyeksploatowania składowiska w Giebni przez działalność przestępczą mafii śmieciowej.

Bydgoska spalarnia ProNatury ma moc 180 ton. odpadów rocznie. Zapalono już zielone światło dla budowy instalacji przy zakładach Qemetici w Inowrocławiu na 310 ton. Rocznie. Będzie to zatem prawie dwa razy większa spalarnia od tej bydgoskiej. W czerwcu Qemetica wyraziła zamiar budowy spalarni w Janikowie, która miałaby pomóc tej gminie w trudnej sytuacji gospodarczej. Szacunki mówią o ok. 50 ton rocznie.

– Jako inżynier środowiska i burmistrz Pakości nie mogę patrzeć na każdą z tych inwestycji oddzielnie. Coraz bardziej nurtuje mnie pytanie o skumulowany efekt koncentracji tak wielu instalacji odpadowych na stosunkowo niewielkiej części województwa kujawsko-pomorskiego – wyraża pewne zaniepokojenie burmistrz Michał Siembab – Każdy inwestor przekonuje, że jego projekt jest bezpieczny. Każda inwestycja analizowana osobno może spełniać obowiązujące normy i jestem przekonany, że to prawda. Nowoczesne technologie unieszkodliwiania odpadów są bezpieczne. Jednak tak duże nagromadzenie inwestycji tego typu może budzić zaniepokojenie. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać odpowiedzi na pytanie znacznie szersze: czy ktokolwiek z wdrażających te pomysły, analizuje łączny wpływ wszystkich tych przedsięwzięć na środowisko, zdrowie mieszkańców, rozwój gospodarczy oraz wizerunek naszego regionu? Nasza część Kujaw posiada jedne z najlepszych gleb w Polsce. To teren o ogromnym potencjale produkcji rolnej, bogatej historii i wyjątkowych walorach krajobrazowych. Pakość, Janikowo, Barcin czy Inowrocław są miejscami, które powinny kojarzyć się z rozwojem, turystyką, dziedzictwem kulturowym i wysoką jakością życia. Są to również tereny o silnych tradycjach przemysłowych ze względu na surowce naturalne wydobywane lokalnie od stuleci. Dlatego uważam, że obok pytań o parametry techniczne poszczególnych instalacji należy dziś postawić pytanie fundamentalne: Jaki ma być długofalowy kierunek rozwoju naszego regionu? Czy chcemy budować jego markę w oparciu o rolnictwo, turystykę i lokalną przedsiębiorczość i zrównoważony przemysł, czy też godzimy się na sytuację, w której Kujawy będą kojarzyć się przede wszystkim z przetwarzaniem setek tysięcy ton odpadów rocznie?

Ze strony Qemetici pojawiły się deklarację, iż instalacja w Janikowie mogłaby po sąsiedzku pomóc Pakości w neutralizacji przynajmniej części odpadów, które zalegają w Giebni z powodu mafii śmieciowej. Burmistrz Siembab wskazuje jednak, że jej budowa szacowana jest na 2030 rok, a Pakość chce ten problem rozwiązać znacznie szybciej.