To nie żart. Radna Anna Niewiadomska (KO) w piśmie do marszałka proponuje, aby w miejscu niedziałającej od kilku lat przeprawy promowej zbudować most pontonowy. Wisła na tym odcinku jest częścią międzynarodowej drogi wodnej E40, a konstrukcja pontonowa zablokowałaby ruch żeglugowy lub go mocno utrudniła.
Prom za miliony nie pływa, a przy ostatnich stanach Wisły nawet po przygotowanej kosztownej przebudowie ramp byłby z tym problem, bo brakuje jakieś 0,5 metra. Radna Anna Niewiadomska w interpelacji do marszałka pyta czy rozważane jest ,,inne rozwiązanie umożliwiające połączenie obu brzegów Wisły, np. budowa mostu pontonowego?”
Marszałek do sprawy się jeszcze nie odniósł. Mosty pontonowe wykorzystywane są doraźnie jako rozwiązania tymczasowe, a nie trwałe konstrukcje. Wynika to z tego, że zlokalizowane są one bezpośrednio na lustrze rzeki. W tym wypadku w praktyce doszłoby do zablokowania żeglugi, chociażby łodzi jakie brały udział, w miniony weekend, na Festiwalu Wisły. Najprawdopodobniej z tego powodu Wody Polskie nie dałyby zgody na taką konstrukcję, z uwagi na brak wymaganego dla sprawnej żeglugi prześwitu.
Są co prawda rozwiązania umożliwiające żeglugę, w ramach których na czas przepływu pontony są przesuwane za pomocą motorówek. W praktyce oznaczałoby to zamykanie mostu oraz ogromne koszty utrzymania jego obsługi.
Z Bydgoszczy płyną od wielu lat postulaty budowy normalnego mostu zamiast pontonu, ale w tej sprawie Urząd Marszałkowski nie rozpoczął nawet prac planistycznych. Radna tego rozwiązania w swoim wystąpieniu również nie sugeruje.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






