W szkołach bramki jak na lotnisku. Czy zamienienie ich w twierdzę to dobry pomysł?

W szkołach bramki jak na lotnisku. Czy zamienienie ich w twierdzę to dobry pomysł?

Prezydent Inowrocławia podjął decyzję, że w szkołach podstawowych podległych miastu pojawią się wkrótce bramki z wykrywaczem metalu. Żeby nie obciążać pracowników szkół, kontrole prowadzić mają strażnicy miejscy. Są to następstwa kilku incydentów w polskich szkołach oraz mogących budzić niepokój wydarzeń z socialmediów.

Na Kujawach póki co na szczęście tego typu niebezpieczne sytuacje nie miały miejsca. Zgodnie z zarządzaniem prezydenta Arkadiusza Fajoka przesunięto w budżecie miasta kwotę 600 tys. zł na montaż bramek do wykrywania metali w szkołach. W Inowrocławiu działa 12 szkół podstawowych, bramek jak przyznał później na konferencji prasowej prezydent, ma być kupionych 20. W większych placówkach będą montowane po dwie.

– Zamontowanie bramek to jeden z elementów powiększenia bezpieczeństwa w naszych placówkach – tłumaczy swoją decyzję prezydent Inowrocławia, Arkadiusz Fajok.

Kontrole mają być prowadzone wyrywkowo, gdyż w przeciwnym wypadku tworzyłyby się ogromne kolejki – Tu jest kwestia wytworzenia odpowiedniej świadomości, że ktokolwiek będzie chciał się udać do szkoły będzie kontrolowany.

Ponad 90 organizacji skupionych w inicjatywie SOS dla edukacji w stanowisku wskazują, że problemów należy szukać w innym miejscu – Szkoła zamieniona w twierdzę, z policjantem przy wejściu i kontrolą plecaków, może też podważyć to, co chroni najskuteczniej: zaufanie uczniów do dorosłych. Dlatego obok działań doraźnych potrzebne są rozwiązania systemowe, które zadziałają wcześniej, niż będzie potrzebna interwencja policji.

SOS dla edukacji wskazuje, że większym wyzwaniem jest budowanie dobrych relacji, które powinny być podstawową profilaktyką – Polska szkoła ma słabe zaplecze relacyjne. W PISA 2022 tylko 57% uważało, że nauczycielom zależy na ich samopoczuciu (średnio w UE 73%). Nie mówimy tego, by obwiniać nauczycieli, którzy pracują pod presją wielu sprzecznych oczekiwań i którym też często brakuje wsparcia w codziennej pracy z młodymi ludźmi i ich problemami. Mówimy to, bo młody człowiek, który nie czuje się w szkole u siebie, rzadziej powie dorosłemu, że dzieje się coś złego – czytamy w stanowisku. Organizacje pozarządowe wskazują też na problem niewielkiej odpowiedzialności platform społecznościowych za treści, które mogą być kluczowe w tworzeniu zagrożenia.