W czwartek 20 sierpnia prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o publicznym transporcie zbiorowym. Przedstawiciele rządu mówią wprost, że to utrudni walkę z wykluczeniem komunikacyjnym, gdyż ustawa miała uruchomić środki na dotowanie dodatkowych autobusów. Prezydenckie weto oznacza, że przynajmniej na razie, marszałkowie województw nie będą super integratorami transportu.
Przyjęta przez parlament ustawa, ale zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego zakładała, że marszałkowie województw mieli koordynować przewozy w regionach, a jednocześnie dzielić środki na dopłaty. W praktyce każdy przewoźnik, także prywatny, musiałby uzyskać uzgodnienie rozkładu jazdy od Urzędu Marszałkowskiego. To rozwiązanie krytykował Związek Miast Polskich wskazując na zbyt daleko idącą ingerencję województw w funkcjonowanie samorządów niższego szczebla.
W kujawsko-pomorskim łatwo o przykład
Zwolennikiem tego co wprowadzała zawetowana ustawa był od lat marszałek Piotr Całbecki, który wiele razy na sesjach sejmiku wskazywał na konflikt województwa z powiatem lipnowskim. Powiat uruchomił kilka lat temu swojego przewoźnika, który realizuje przewozy między gminami. Na tym terenie operuje też marszałkowski Kujawsko-Pomorski Transport Samochodowy. Zdaniem marszałka jedną z przyczyn strat spółki marszałkowskiej jest konkurencja ze strony powiatu lipnowskiego. Dlatego marszałek od lat postulował, aby to województwa odgórnie decydowali. Było blisko, ale prezydent Nawrocki zawetował ustawę.
W praktyce Urząd Marszałkowski mógłby narzucić Powiatowemu Zakładowi Transportu Publicznego w Lipnie takie rozkłady, aby na tych trasach najlepsze godziny miał KPTS.
Ustawa wchodziła jednak też w przewoźników prywatnych, a w zachodniej części województwa silną pozycję wypracował PKS Bydgoszcz. KPTS ma tutaj wyraźnie słabszą pozycję.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






