W listopadzie do Biura Rady Miasta trafiła petycja autorstwa byłego senatora Jana Rulewskiego, postaci której kariera polityczna zaczęła się na dobre po wydarzeniach Bydgoskiego Marca 1981. Rulewski chce budowy na Placu Teatralnym monumentu, który ma upamiętniać Solidarność, starania o utworzenie Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz wstąpienie Polski do NATO i Unii Europejskiej. Do petycji powinna odnieść się Rada Miasta, która w okresie 3-miesięcznym raczej nie zdąży tego zrobić.
Ostatnia większa debata o przyszłości Placu Teatralnego odbyła się w 2024 roku, wówczas konkluzje szły w kierunku, iż należałoby ogłosić międzynarodowy konkurs, aby architekci z całego świata przedstawili swoje wizje. Pojawiające się w dyskusji głosy były tak od siebie dalekie, bowiem każdy dyskutant miał zupełnie inną wizję, że można stwierdzić, że w Bydgoszczy nie ma consensusu co do przyszłości tego miejsca. W tej debacie uczestniczył również Rulewski prezentując swoją wizję.
Międzynarodowy konkurs z automatu nie wykluczałby wizji Rulewskiego, ale też w żaden sposób nie byłaby ona uprzywilejowana. Radni co do zasady powinni petycję, zgodnie z ustawą, rozpatrzeć w 3 miesiące – warto przypomnieć, że ustawę o petycjach zainicjował Senat, gdy Rulewski był senatorem. Ten termin minie na dniach, nieoficjalnie słyszymy, że trwa to tyle bo są zbierane stanowiska branżowe, ale najprawdopodobniej radni wyrażą stanowisko na najbliższej sesji, czyli pod koniec lutego. Głosy w kuluarach są raczej sceptyczne i koncepcja opisana w petycji nie uzyska poparcia. Sprawie nie pomaga też to, że odnosi się ona do starań o powstanie Województwa Kujawsko-Pomorskiego, a od mniej więcej dwóch lat rządzący tym województwem od 19 lat marszałek ma szczególnie trudne relacje z bydgoskim samorządem, a działania marszałka i sejmiku budząc społeczne niezadowolenie nad Brdą.







