W Inowrocławiu przyjęło się, że miejskie kluby sportowe nie muszą płacić za korzystanie z miejskiej infrastruktury sportowej – tak było przez lata, aż w połowie stycznia prezydent Arkadiusz Fajok z uwagi na rosnące koszty utrzymania, wprowadził dla klubów symboliczne stawki. To zarządzenie prezydenta przetrwało jednak zaledwie 15 dni, bo już z końcem stycznia włodarz się z niego wycofał.
Wprowadzone 15 stycznia opłaty wywołały niezadowolenie środowiska sportowego oraz radnych opozycji. Kluby z siedzibą w Inowrocławiu, które nadal były preferencyjnie traktowane, musiały płacić od 12 zł za godzinę w przypadku hali na Rakowicza po 31 zł za godzinę za korzystanie z całego Stadionu Miejskiego. Przyjęto regulację, że jest to 10% stawki za jaką przestrzeń może być najęta np. amatorom lub innym osobom chcącym wynająć infrastrukturę sportową.
W Bydgoszczy i w Toruniu za darmo nic nie ma
Takich ulg nie mają już kluby sportowe z największych miast województwa. W przypadku Torunia obowiązują na miejskich obiektach stawki powyżej 100 zł za godzinę, ale kluby w dużej mierze otrzymują dotacje z ratusza na ten cel. W Bydgoszczy za darmo korzystać mogą z infrastruktury tylko szkoły, wprowadzono jednak zryczałtowaną opłatę roczną dla klubów w kwocie 1.476 zł – gdyby ją przeanalizować, to jest ona znacznie niższa, niż gdyby kluby musiały płacić 10% wartości godzinnego najmu.






