Lufhtansa będzie dalej ograniczać połączenia. Oznacza to, że tematu powrotu do Bydgoszczy nie ma

Fot: PLB
Fot: PLB

W kwietniu niemieckie linie lotnicze Lufthansa formalnie zawiesiły loty z Bydgoszczy do Frankfurtu, co tłumaczono m.in. wysokimi cenami paliwa spowodowanymi niepokojami na Bliskim Wschodzie, ale też zmianą wizji funkcjonowania firmy. Oficjalnego komunikatu co dalej z Bydgoszczą Lufthansa przez kolejne miesiące nie przedstawiła, ale od przewoźnika płyną sygnały, że w Europie będzie więcej cięć.

Jak na razie w Polsce Lufthansa ucięła całkowicie loty do Bydgoszczy i Rzeszowa, ale ciecia dotknęły też Gdańska, który stracił loty do Monachium. Z Trójmiasta do Monachium można jednak dolecieć w ciągu ok. 4 godzin, ale z przesiadką we Frankfurcie. Wszystko wskazuje na to, że w tym kierunku będzie szła Lufthansa, która będzie teraz promowała model przesiadkowy. Przejścia na ten model i utraty połączenia z Monachium może się obawiać Wrocław. Warunkiem, aby mógł on funkcjonować są jednak połączenia z hubem we Frankfurcie, a te Bydgoszcz straciła kilka miesięcy temu.

W rozmowie z ,,Handelsblatt” członek zarządu Lufthansy Dieter Vranckx przyznał, że strategia ograniczania połączeń krótkodystansowych będzie wdrażana do 2028 roku. Oznaczać może to, że strategia firmy raczej nie przewiduje reaktywacji lotów do Bydgoszczy w najbliższych latach. Jedyną szansą byłaby znaczna zmiana polityki firmy.

Drugi hub dla bydgoskiego lotniska jest ważny

Obecnie głównym hubem przesiadkowym dla Bydgoszczy jest Warszawa za sprawą PLL LOT. Drugą nogą był Frankfurt, ale pomimo łudzenia się samorządowców, że dojdzie do reaktywacji, zasadniejsze wydawałoby się szukanie alternatywy. W szczególności, że funkcjonowanie dwóch hubów zapisano jako cel strategiczny w Strategii Rozwoju Województwa.

Patrząc na politykę Lufhansy to skupia się ona na sieciowych połączeniach ze swoimi partnerami: SWISS, Austrian Airlines, Brussels Airlines oraz ITA Airways. Nie są to jednak linie mocno zakorzenione w Polsce.