W sobotę przypadł dzień pamięci o ofiarach ludobójstwa dokonanego na Wołyniu, który w tym roku na Kujawach budził duże zainteresowanie klasy politycznej, z uwagi na ostatnie trudne polsko-ukraińskie relacje. Nie można mówić jednak o jednych obchodach, bo każde środowisko pod inowrocławskim obeliskiem upamiętniające ofiary UPA składało kwiaty o innych porach. Pojawiły się też kontrowersje.
W niedzielę polityk Konferencji Marcin Wroński zaalarmował, że złożone w sobotę kwiaty pod obeliskiem zniknęły. Kilka godzin później miały wrócić. Wroński twierdzi, że świadek widział jak zabierał je samochód spółki IGKiM, która zajmuje się w Inowrocławiu gospodarką odpadami – Było bardzo dużo wiązanek kwiatów biało-czerwonych, bardzo często kupionych za prywatne środki, od osób starszych, kombatantów i okazuje się, że parę godzin później przyjechali przedstawiciele inowrocławskiej spółki i wywieźli je na śmieci – grzmiał radny Marcin Wroński.
Radny zapowiada interwencje w ratuszu, ale faktycznego wywiezienia wiązanek kwiatów przyznała się i tak IGKiM, tłumacząc to pomyłką. Po wybuchu małej afery zarząd spółki miał nakazać przywiezienie kwiatów z powrotem, a spółka przeprosiła za zajście.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






