Wojewoda Michał Sztybel kilka razy deklarował, że minister infrastruktury Dariusz Klimczak chce podnieść prędkość na linii kolejowej nr 18 pomiędzy Bydgoszczą i Toruniem do 200 km/h. Na razie nie padają konkretne terminy, a PKP Intercity nie ma zbyt wiele taboru mogącego osiągać tę prędkość. Województwo Kujawsko-Pomorskie nie posiada go w ogóle.
Dzisiaj najszybsze pociągi PKP Intercity z Bydgoszczy do Torunia jadą 35 minut, mamy jeszcze IC Brda z 33 minutami, ale to za cenę braku postoju w Solcu Kujawskim. Pociagi Polregio, które mają więcej zatrzymań osiągają ok. 45 minut.
Gdyby PKP Intercity zagospodarowało na ten odcinek tabor na 160 km/h (po omawianej modernizacji linii) to podróż mogłaby spaść poniżej 25 minut, a rezygnując np. z Bydgoszczy Leśnej nawet zbliżyć się do 20 minut (bez Solca Kujawskiego). Przeznaczenie na ten odcinek taboru na 200 km/h, którego PKP Intercity za dużo nie ma, ale też planuje go intensywnie kupować, dałoby oszczędność pewnie mniejszą niż 5 minut, bo fizycznie na zbyt długo pociąg do maksymalnej prędkości się nie rozpędzi. Przy takiej prędkości Solec Kujawski nie wchodzi już w grę. Wynika to z faktu, że Bydgoszcz i Toruń są zbyt blisko siebie położone na szybką kolej, gdyż są to za duże miasta, aby w jednym z nich zrezygnować z postoju, zatem wyższych parametrów linii nie ma specjalnie gdzie wykorzystać.
Kolej regionalna zyska mniej
Województwo Kujawsko-Pomorskie posiada jedynie pojedyncze jednostki na 160 km/h. Zastosowanie go po takiej linii pozwoliłoby zejść poniżej 40 minut, przy założeniu utrzymania obecnych przystanków. Gęstość postojów jest tak duża, że pociągi specjalnie nie mają gdzie się rozpędzić. Tabor na 200 km/h w praktyce nic by nie zmienił, bo to byłyby prędkości nieosiągalne.
Gdyby linia pozwalała na takie prędkości można myśleć o połączenia regionalnych przyśpieszonych np. tylko z Solcem Kujawskim, wówczas czasy podróży przy taborze na 160 km/h byłby krótsze.
200 km/h czy wystarczy 160 km/h?
Powstaje jeszcze pytanie o racjonalność, bo faktycznie podniesienie parametrów linii do 160 km/h oznaczałoby widoczna zmianę jakościową. Dążenie do 200 km/h będzie znacznie droższe, ale już korzyści będą mniej widoczne.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






