Z Via Pomerania w obiecanej formule raczej nic nie będzie. Co dalej?

Z Via Pomerania w obiecanej formule raczej nic nie będzie. Co dalej?

Przez jakieś 1,5 roku za sprawą ruchów Ministerstwa Obrony Narodowej mogliśmy żyć w przeświadczeniu, że budowa drogi Via Pomerania z Ustki przez Słupsk do Bydgoszczy jest traktowana poważnie, a w dalszej kolejności powstanie odcinek na Inowrocław i Konin. Brak środków ze strony Ministerstwa Finansów na rozpoczęcie projektowania oraz coraz bardziej wyraziste sceptyczne stanowisko Ministerstwa Infrastruktury mogą pokazywać, że nic z tego. Czy to oznacza koniec marzeń, czy jest jakiś plan B?

Tak naprawdę dokładny przebieg Via Pomerani nie był nigdy wyznaczony, oprócz wyżej wymienionych miast pojawiło się Miastko, Bytów, w przypadku kujawsko-pomorskiego pojawił się dylemat czy powinna biec ona przez Sępólno Krajeńskie czy lepiej przez Tucholę. Tego typu wątpliwości powinno rozwiać profesjonalne studium korytarzowe, ale patrząc na działania resortu finansów oraz infrastruktury takowe w najbliższych latach nie będzie zlecone.

Czy jest plan B?

Ostatnie tygodnie debata medialna w sprawie Via Pomeranii kręciła się wokół wyraźnego sporu pomiędzy grupą związaną z MON z PSL-u skupioną wokół posła Marka Biernackiego oraz posłami KO, czego osią sporu było opracowanie Łukasza Kubiaka, którego można powiązać ze środowiskiem bydgoskim. Były barwne oświadczenia, ale jakby nie patrzyć analiza Kubiaka to dzisiaj najbardziej zaawansowane opracowanie w temacie Via Pomeranii. To opracowanie może być też punktem wyjścia do szukania planu B.

Kubiak, a pośrednio też bydgoski poseł Włodzisław Giziński, czy poseł Stanisław Lamczyk z Chojnic forsowali ideę etapowania budowy Via Pomeranii. Jak spojrzymy na świeże dane w postaci Generalnego Pomiaru Ruchu 2025 odcinek między Bydgoszczą i Chojnicami wykazuje największy dzisiaj potencjał. Na odcinku Bydgoszcz – Koronowo w ciągu ostatnich 4 lat ruch wzrósł o 1/4 do prawie 11 tys. pojazdów na dobę. Potem natężenia już nieco spadają, ale w Sępólnie Krajeńskim przekraczają już 12 tys. mając podobny wynik jak najbardziej obłożone odcinki między Bydgoszczą i Piłą na budowanej S10. O ile odcinek pomiędzy Mąkowarskiem i Sępólnem to można powiedzieć ledwo ponad 5 tys. pojazdów na dobę, to w ciągu 4 lat urósł on o prawie 60%. Gdyby te dane zestawić z forsowanym przez Urząd Marszałkowski projektem budowy S15, to odcinek Bydgoszcz – Chojnice wygrywa zdecydowanie.

Droga krajowa nr 25 pomiędzy Bydgoszczą i sąsiadującym z Chojnicami Człuchowem jest powoli modernizowana, ale mówimy tutaj o delikatnych korektach, a nie o rozbudowie do standardu GP2x2. Parametry ruchowe z Generalnego Pomiaru Ruchu pozwalają myśleć o wyznaczeniu nowej drogi między Bydgoszczą i Chojnicami, która byłaby już zaprojektowana w takim standardzie.

Kolejnym zadaniem jest Wschodnia Obwodnica Bydgoszczy, która byłaby odpowiedzią na coraz większy ruch na bydgoskim węźle, który będzie dalej wzrastał chociażby po oddaniu do użytku drogi S10 w 2028 roku.

W kolejnych etapach zapewne mogłaby powstać szybka droga z Chojnic do budowanej drogi S11, która skomunikowałaby nas z Koszalinem, będzie można też myśleć o znalezieniu racjonalnej koncepcji skomunikowania z Bytowem i Słupskiem.