We wtorek 10 lutego wiązanki kwiatów upamiętniające żołnierzy radzieckich w Pruszczu i w Świeciu złożyli Leonid Kolot, który reprezentuje rosyjskie ministerstwo obrony oraz pełniący obowiązki białoruskiego ambasadora Alexy Ponkratenko. Uroczystości miała zorganizować oddolna organizacja Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej powiązane z prorosyjskim środowiskiem Myśli Polskiej.
Celem obchodów było uczczenie wyzwalania obu miast przez Armię Czerwoną i Wojska Polskie.
Problematyczna narracja
Składanie kwiatów w Polsce przez osobę reprezentującą rosyjskie ministerstwo obrony narodowej z uwagi na trwającą wojnę rosyjsko-ukraińską może wydawać się dalece kontrowersyjne. Samo uczczenie jednak ,,wyzwalania” polskich miast przy udziale sowietów, mocno wpisujące się w narrację jaką chce budować rosyjska ambasada, nie może jednak zadziwiać, bowiem wielu samorządowców uczestniczyło w innych uroczystościach wpisujących się w tą tezę. Chociażby 24 stycznia odbyły się uroczystości ,,wyzwolenia” Bydgoszczy przez Armię Czerwoną.
Piszemy o ,,wyzwoleniu” w cudzysłowie, bowiem nie przyniosło ono Polsce suwerenności, a podporządkowanie Związkowi Radzieckiemu. Tej kwestii przy okazji upamiętniania ,,wyzwalania” specjalnie się nie porusza.







