Via Pomerania priorytetem, ale tylko w obietnicach

Via Pomerania priorytetem, ale tylko w obietnicach

O potrzebie budowy drogi Via Pomerania mówi się już od ponad roku, dodając jak ważna jest to inwestycja dla bezpieczeństwa Polski. Sytuacja międzynarodowa po ostatnim roku zrobiła się znacznie trudniejsza, zatem ryzyko potencjalnej wojny jest większe niż rok wcześniej, a formalnie Via Pomerani nie ma w żadnym istotnym dokumencie rządowym, zamiast tego widoczne są coraz większe spory między politykami PSL i KO z terenów przez jakie ma przebiegać Via Pomerania.

O tym, że trudno mówić o priorytetowym traktowaniu Via Pomerani świadczy fakt, że w lutym 2025 roku Ministerstwo Obrony Narodowej zawnioskowało do Ministerstwa Finansów o 100 mln zł na rozpoczęcie prac planistycznych. Do dzisiaj Ministerstwo Finansów tego wniosku nie spełniło, a minął przecież rok. Wspomniane 100 mln zł to jednak niewielki koszt w porównaniu z ok. 13 mld zł na które oszacowano koszt budowy odcinka Ustka-Słupsk-Chojnice-Bydgoszcz. Jeżeli przez rok nie mogła zapaść decyzja polityczna w rządzie o rozpoczęciu prac planistycznych, to wydanie kilkunastu miliardów wydaje się jeszcze mniej realne. Na dzisiaj nie ma żadnego konkretu, co oznacza, że w praktyce żadne prace związane z budową tej drogi się nie toczą.

W Polsce najdłużej trwają prace przygotowawcze

Prace nad studium korytarzowym dla odcinka Bydgoszcz-Toruń drogi ekspresowej S10 rozpoczęły się praktycznie w 2010 roku, a do wbicia pierwszej łopaty doszło dopiero 15 lat później. Dzisiaj jednak w przypadku Via Pomerani nie jesteśmy jednak jeszcze na tamtym etapie, bo nie ma zgody w rządzie co do tego, czy zlecić studium korytarzowe. Budowa S10 zalicza się do dość długo realizowanych inwestycji, ale pewne kroki i tak sporo trwają. Gdyby była decyzja polityczna i rozpoczęto dzisiaj prace nad studium korytarzowym, to na ten etap trzeba liczyć około 2 lat, potem trzeba by opracować Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowe wraz z uzyskaniem decyzji środowiskowej – to może zająć około 3 lat, ale gdyby zaczęły się pojawiać odwołania to nawet 4-5. Od momentu ogłoszenia przetargu na prace budowlane do wbicia pierwszej łopaty mija też co najmniej 1,5 roku. Wychodzi z tego od ok. 7 lat do nawet 10 lat zanim cokolwiek mogłoby być budowane.

Politycy PSL wskazują co prawda, że Via Pomerania jako ma być traktowana jako droga obronna w sposób szczególny, z zastosowaniem, do tej pory nigdy nie stosowanych w Polsce procedur, które miałyby to wszystko uprościć i przyśpieszyć. Trudno jednak uwierzyć, że w sytuacji gdy przez 12 miesięcy jest problem z uruchomieniem funduszy na prace projektowe, że nagle procedury zostaną kilka razy przyśpieszone, bo w Polsce nigdy czegoś takiego nie stosowano.

Spór między posłami PSL i KO

O drodze Via Pomerania w mediach mówi się ostatnio głównie za sprawą sporu między politykami PSL z województwa pomorskiego oraz posłami z KO w tym bydgoskim Włodzisławem Gizińskim i Stanisławem Lamczykiem z Chojnic. Przedmiotem sporu jest to, że politycy KO powoływali się na opracowanie eksperta Łukasza Kubiaka związanego z Bydgoszczą, który opracował analizę racjonalizacji sieci drogowej na środkowym Pomorzu.

W kuluarach mówi się, że jest to spór o Bytów, którego znalezienie się na trasie Via Pomerani obiecywali politycy PSL w wielu wywiadach medialnych. Opracowanie Kubiaka, które jest wyłącznie jego analizą wskazuje bardziej na potrzebę budowy drogi Bydgoszcz – Chojnice, a dalej skomunikowania jej z budowaną drogą S11 na Koszalin, co w jego opinii miałoby poprawić natężenie ruchu na S11, a także lepiej skomunikować Bydgoszcz z Koszalinem. Ta koncepcja byłaby jednocześnie znacznie tańsza dla państwa.

Działacze PSL związani z Markiem Biernackim i Maciejem Samsonowiczem podważają to opracowanie tłumacząc to, iż mają większą wiedzę wynikającą z tajemnicy wojskowej. Póki nie ma jednak nawet środków na studium korytarzowe to jest to jedynie jałowy spór.