Ratusz chce Planem Ogólnym walczyć z depopulacją i rywalizować z sąsiadami o zamożnych mieszkańców

Ratusz chce Planem Ogólnym walczyć z depopulacją i rywalizować z sąsiadami o zamożnych mieszkańców

Do końca czerwca gminy powinny uchwalić Plany Ogólne (trwają prace legislacyjne, aby wydłużyć to do końca sierpnia), które mają wprowadzić nowy ład przestrzenny. Oznacza to, że w Bydgoszczy przed nami bardzo ważne konsultacje, dla radnych pracujący sierpień (w tym miesiącu władze gminy planują uchwalić bydgoski Plan Ogólny). Sygnały, że będzie to wymagająca dyskusja widzimy już dzisiaj.

– Reforma planowania przestrzennego ma rozwiązać problem i wesprzeć zrównoważony rozwój. Jej fundamentem jest Plan Ogólny gminy. Dokument który ma jasno określać – tu budujemy bloki, tu domy, a tu pod groźbą kar pozostawiamy zieleń – tłumaczy Aldona Gosk, z Fundacji Sędzimira, która wskazuje, że warto, aby mieszkańcy zawalczyli o tereny zielone – Jako mieszkańcy powinniśmy zabiegać o to, aby była ona jak największa, jeżeli nie chcemy mieszkać w betonowej dżungli.

W Bydgoszczy w ostatnich miesiącach doszło do zmiany filozofii

Pierwszy projekt Planu Ogólnego Miejska Pracownia Urbanistyczna pokazała już w sierpniu 2025 roku, ale kilka tygodni temu po tym jak zmienił się dyrektor tej jednostki, doszło do aktualizacji w istotnych fragmentach. Jak informowaliśmy – wersja planu z czasów dyrektor Anny Rembowicz-Dziekciowskiej zakładała wyliczanie zapotrzebowania na nową zabudowę w stosunku od 280 tys. mieszkańców, do ilu zdaniem Głównego Urzędu Statystycznego skurczy się Bydgoszcz. Dyrektor Grzegorz Rosa założył, że populacja urośnie do 360 tys., przez co w nowej wersji planu znacznie zwiększono tereny pod zabudowę, w szczególności w Fordonie, co budzi już pewne głosy niezadowolenia.

Na środowej sesji Rady Miasta dyrektor Rosa poinformował, że ta zmiana wynikła z tego, że w ubiegłym roku bydgoski ZIT uchwalił strategię rozwoju obszaru metropolitalnego, gdzie 360 tys. mieszkańców wskazano jako cel – Wiemy, że prognozy są dla Bydgoszczy niekorzystne, podobnie jak dla wielu miast. Trzymanie się tego zapisu oznaczałoby, że prawie nie musimy mieszkań budować bo mamy ich aż tyle. Bardzo mało było miejsca na przestrzennie mieszkaniowe – bronił nowej filozofii prezydent Rafał Bruski – Strategia ponadlokalna wyluzowała nam to, można było zastąpić ten rygor trzymania się GUS-u. To pozwala wiele więcej miejsca zagospodarować. Zdaje sobie sprawę, że wyludnianie jest problemem naszego miasta, ale możemy złamać tylko skomasowanymi działaniami w wielu obszarach.

W dyskusji na sesji padały głosy ze strony władz miasta, że zamożniejsze osoby budują domy w okolicznych gminach, ale korzystają głównie z usług które zapewnia Bydgoszcz, chociaż nie dokładając się do nich w podatkach – Będziemy chcieli planami miejscowymi stworzyć bardziej konkurencyjne propozycje niż okoliczne gminny – wyjaśnia dyrektor Grzegorz Rosa. Styk Bydgoszczy i Osielska ma być miejscem, gdzie władze Bydgoszczy chcą konkurować o zamożniejszych mieszkańców – Mamy sytuację taką, że państwo przyjęli studium. Te elementy w studium już istnieją – nawiązywał do planowanej w okolicach Fordonu zabudowy – Musimy wdrożyć narzędzia, które będą przeciwstawiać się wyludnianiu Bydgoszczy.

Poprzednia dyrektor ma obiekcje

W mediach społecznościowych z przedstawioną na sesji narracją nie zgodziła się Anna Rembowicz-Dziekciowska – Pierwotny projekt planu ogólnego zakładał budowę ca 2.660.000 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej mieszkań, co szacunkowo stanowi ca 53.200 mieszkań o powierzchni 50 metrów każde. Dla porównania dodam, że w latach 2011-2024, czyli przez 14 lat wybudowano w Bydgoszczy 1.110.531 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej mieszkań. Planowaliśmy przyjazne mieszkańcom miasto.

Jej zdaniem również powoływanie się na uchwalone kilka lat temu studium jest nieprawdziwe, bowiem tamten dokument nie może być pretekstem do wyznaczania nowych terenów pod zabudowę.

Konsultacje mają ruszyć w czerwcu

Zanim zostanie uchwalony Plan Ogólny potrzebne będą konsultacje społeczne, które jak wpłynie sporo uwag mogą nieco się przeciągnąć. MPU wyraża otwarcie na rozmowę z mieszkańcami, ale na dzisiaj nie ma jeszcze konkretnych terminów. Dyrektor Rosa uspokajał, że nawet gdyby Bydgoszcz nie zdążyła do końca sierpnia, to chaosu w mieście nie będzie z uwagi na sporą ilość obowiązujących planów miejscowych – Miastu nie grozi paraliż, Miasto jest wyposażone w plany miejscowe.