Jesteś tutaj: HomeBydgoszczPamiętajmy w tym roku o bydgoszczaninie z Ziemi Mińskiej

Pamiętajmy w tym roku o bydgoszczaninie z Ziemi Mińskiej

Napisane przez  Łukasz Religa / Popieram Bydgoszcz Opublikowano w Bydgoszcz sobota, 10 marzec 2018 11:10

Bydgoszcz od Wilna, Mińska i Lwowa oddalona jest o setki kilometrów, ale tożsamość kresowa nad Brdą płynie. Po II wojnie, gdy ziemie wschodnie II Rzeczypospolitej zostały Polsce odebrane, wielu Kresowiaków zostało przesiedlonych do Bydgoszczy. Upłynęło kilkadziesiąt lat, a bydgoscy Kresowiacy nadal pielęgnują swoje kresowe tradycje, chociażby poprzez organizacje licznych uroczystości patriotycznych. Bydgoszcz była ważnym ośrodkiem kresowym również przed wojną.

 

W czerwcu przypadnie 90 rocznica śmierci Edwarda Woyniłłowicza, wywodzącego się ze szlachty Wielkiego Księstwa Litewskiego, związanego z Ziemią Mińską. Urodził się w Ślepiance pod Mińskiem, tam też znajdował się majątek jego rodzinny. Los sprawił, że ostatnie lata swego życia spędził skromnie, jego nowym domem stała się Bydgoszcz, gdzie z kolei dał się poznać jako ,,Wielki ziemianin i pokorny chrześcijanin”. Jego życiowa tragedia związana była z traktatem ryskim z 1921 roku, który ustanowił wschodnią granicę Rzeczypospolitej. Niestety majątek Woyniłłowiczów oddał na pastwę bolszewików.

 

Na temat postaci Edwarda Woynniłowicza pisałem już (przeczytaj też: Traktatem ryskim z swej ziemi wygnany, deptać musiałem obce łany). Z racji zbliżającej się 90-tej rocznicy śmierci tej niezwykłej postaci, zachęcam do tego, abyśmy jako bydgoszczanie przyjrzeli się tej postaci bliżej i godnie w przypadającym również roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, pamiętając o tych ziemiach niegdyś wiernych Polsce, które po traktacie ryskim utraciliśmy, najprawdopodobniej już na zawsze. Planuje w najbliższym czasie przygotować szereg publikacji poświęconych postaci Edwarda Woyniłłowicza. Zostawił on nam współczesnym bardzo wiele – wyjątkową postawę życia oraz dwa spisane tomy wspomnień.

 

Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się bliżej ostatniemu etapowi jego życia, który spędził w Bydgoszczy. Dużą wiedzę można wyciągnąć z lektury jego biografii autorstwa Gabryelli Łańcuckiej pod tytułem ,,Edward Woyniłłowicz. Wielki ziemianin – pokorny chrześcijanin” (wydanej jeszcze przed II wojną światową). Na samym początku tego dzieła pojawia się opis ceremonii pogrzebowej, której fragmenty przytaczam (spoczął na cmentarzu Starofarnym – dzisiaj coraz częściej nazywanym ,,bydgoskimi powązkami):

Przedziwny kondukt żałobny kroczył głównymi ulicami Bydgoszczy dnia 18 czerwca 1928 roku. Tłumy przechodzącej publiczności stawały w osłupieniu. Coś bowiem podobnego nie dało się jeszcze dotąd, ani zrozumieć obcym i niewtajemniczonym osobom możebnym było! Pogrzeb bowiem na pierwszy rzut oka zapowiadał się bardzo uroczyście i wspaniale, sądząc po kroczących na czele licznych delegacjach z olbrzymimi wieńcami przeważnie z kwiatów polnych, lecz także i z najkosztowniejszych plonów oranżeryj miejscowych i stołecznych. Za nimi postępowała skromna muzyka ,,kolejarzy”, grając poważnie Szopenowskiego marsza żałobnego. Dalej… uszeregowana młodzież: wychowankowie Internatu Kresowego, dość mizerni i ubogo odziani; lecz w oczach wielu z nich szkliły się łzy nietajonego wzruszenia.

 

To chyba jakiś wielki bogacz? – myślano. Lecz nie! Toć dalej kondukt przedstawiał się inaczej wcale. Skromny do ostatnich niebywałych granic.

(…)

 

Za trumną, oprócz pogrążonej w żałobie rodziny, zauważyć można było wielu ziemian z Kresów i nawet przedstawicieli sfer rządzących z Warszawy, oraz moc skupionych i smutnych widocznych przyjaciół zmarłego. Chowano tak wspaniale i serdecznie spontanicznym odruchem społeczeństwa, a tak ubogo z wyrażonej woli wyrażonej w testamencie zmarłego, byłego magnata kresowego z zabranych przez bolszewików obszarów polskiej ziemi, który przed kilku dniami zakończył tu swe zasłużone życie w upokorzeniu i niedostatku… Edwarda Woyniłłowicza.

 

Z biografii dowiadujemy się w jakich warunkach mieszkał nad Brdą (z innego źródła wiemy, że mieszkał przy dzisiejszej ulicy Zamoyskiego 4):

Zamieszkał w niewielkim mieszkaniu na IV-tym piętrze z chorą żoną; obchodząc się bez sługi sam dźwigał węgiel z piwnicy, sam chodził na targ po zakupy i spełniał wszelki najskromniejsze funkcje gospodarcze.

 

Nie przeszkadzało mu to jednak aktywnie działać społecznie oraz swoją hojnością wspierać różnego rodzaju dzieła. Chyba najbardziej zauważonym owocem jego rąk było wspieranie Internatu Kresowego, w którym mieszkało ponad sto osób, którzy utracili dach nad głową przez bolszewików.

 

-Jemu także zawdzięcza swoje istnienie znana Kuchnia Kresowa, która wydawała przez kilkanaście lat darmowe obiady nieszczęśliwym wygnańcom z ziemi rodzinnej – czytamy w biografii autorstwa Łańcuckiej. Inne źródło informuje nas, że wspierał również Instytut Kresowy i Akademię Rolniczą, za co orderem Polonia Restituta podziękował mu prezydent Bydgoszczy Bernard Śliwiński.

 

Nikt nie wyczuł w nim nigdy przygnębiającego smutku z powodu ruiny majątkowej, ani skargi na obecne ciężkie i nieodpowiednie warunki życia – tak zdaniem autorki biografii miał być odbierany w Bydgoszczy Woyniłłowicz.

 

Tuż przed śmiercią w 1928 roku miał do swoich najbliższych powiedzieć:

Nakazuje wam byście nikogo absolutnie o śmierci mej nie zawiadamiały. Pochowany mam być w prostej trumnie z drewnianej, wieźć ją ma karawan zaprzągnięty w jednego konia i… o ile można chcę leżeć na cmentarzu w pobliżu płota”.

 

W biografii pojawia się również dużo mówiący fragment mowy pogrzebowej mec. Żurowskiego:

W osobie jego poznałem takiego człowieka, o jakim tylko dotychczas czytałem, poznałem doskonałego chrześcijanina, wielkiego patriotę i mędrca, który potęgą woli potrafił wznieść się swego ducha na takie wyżyny, na których nie ma już materialistycznego pojęcia o szczęściu, na których ruina majątkowa nie jest nieszczęściem, a zbogacenie się nie jest szczęściem, lecz panuje tylko miłość Boga, bliźniego i Ojczyzny, oraz poczucie spełnionego obowiązku.

 

Na jego bydgoskim grobie wyryty został napis: ,,Traktatem ryskim z swej ziemi wygnany, deptać musiałem obce łany”

 

Musiało minąć prawie 80 lat, aby na Ziemię Mińską mógł powrócić. W 2006 roku jego ciało zostało uroczyście przeniesione na cmentarz przy parafii św. Szymona i Heleny, przy Placu Niepodległości w Mińsku.

 

Od 2012 roku Edward Woyniłłowicz jest również patronem skweru pomiędzy ulicami Chodkiewicza i Ogińskiego.

Komentarze

Warte obejrzenia

  • Dziesięć lat temu ostatni raz na Zawiszy grała pierwsza reprezentacja

    18 listopada 2009 roku reprezentacja Polski podejmowała na stadionie bydgoskiego Zawiszy reprezentację Kanady. Przez kolejną dekadę nie było nam dane oglądać pierwszej piłkarskiej reprezentacji podczas meczu w Bydgoszczy. Tamto spotkanie mogło zostać zapamiętane przez oprawę, jaką przygotowali miejscowi kibice Zawiszy pt. ,,Z orłem w koronie po jednej stronie”.

    Etykiety: piłka nożna
  • Nasz bohater!

    We wtorkowy wieczór w meczu eliminacji do Euro 2020 na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski pokonała Słowenię 3:2, pieczętując zwycięstwo grupie G, co skutkuje awansem do turnieju. Decydującego gola zdobył Jacek Góralski, chłopak z Bydgoszczy.

    Etykiety: Jacek Góralski

Wiadomości sportowe

  • Dobiega końca Europejski Tydzień Autyzmu

    W dniach 1- 8 grudnia trwa Europejski Tydzień Autyzmu, którego celem jest zwrócenie uwagi na wyjątkowość osób objętych spektrum autyzmu, w celu z jednej strony wyrażenia solidarności z osobami ze spektrum, ale też budowania większej świadomości społecznej. Warto wspomnieć o tym tygodniu, także z tego powodu, że mieliśmy w regionie kilka akcentów.

    Etykiety: autyzm
  • Tragedia pod Grudziądzem. Zginął były parlamentarzysta

    Dzisiaj w wieku 66-lat zginął w wypadku drogowym Janusz Dziecioł, któremu sławę przyniósł występ w pierwszej polskiej edycji reality show Big Brother. Zdobyta sława pozwoliła mu zostać posłem VI i VII kadencji Sejmu z okręgu toruńsko-włocławskiego.

Wiadomości z regionu

Śledź nas