Jesteś tutaj: Home

Polska gospodarka przyśpiesza, ale ceny także idą w górę

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Regionalne środa, 14 sierpień 2013 14:19

GUS poinformował, że wzrost gospodarczy w drugim kwartale roku wyniósł 0,8%. Większość analityków jest jednak ostrożna, aby mówić z przesadnym optymizmem.

Bez niespodzianek - tak można skomentować dane dotyczące wzrostu PKB w drugim kwartale 2013 r. Możemy powiedzieć, że „dół" mamy za sobą, ale na pewno nie możemy jeszcze stwierdzić, że spowolnienie gospodarcze minęło – komentuje dane opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny dr Małgorzata Starczewska-Krzysztofek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan - Wzrost PKB na poziomie 0,8 proc. został wygenerowany przede wszystkim przez eksport netto. Możliwe, że nieznacznie wzrosło spożycie indywidualne. Inwestycje ciągle były pod kreską. Nie wzrosły także zapasy. Ale o tym przekonamy się w końcu sierpnia, gdy GUS opublikuje dane dotyczące wzrostu PKB wraz z jego strukturą. Widać zmiany w sektorze przemysłu - w drugim kwartale wartość dodana wytworzona przez ten sektor gospodarki zapewne wzrosła r/r. To ważne, bowiem jedno miejsce pracy powstające w przemyśle generuje średnio trzy nowe miejsca pracy w innych sektorach gospodarki. Niestety, ciągle w zapaści jest budownictwo. Ale zobaczymy zapewne dobre wyniki transportu i gospodarki magazynowej oraz informacji i komunikacji.

 

Poprawa w przemyśle mogła być związana poprawiającymi się notowaniami gospodarki niemieckiej, z którą blisko współpracuje polski przemysł. Wzrost gospodarczy u naszych zachodnich sąsiadów wyniósł 0,7%. Poprawa w niemieckiej gospodarce pociągnęła za sobą także wzrost w Strefie Euro, który wyniósł 0,3%, gdy przez długi czas był on ujemny.

 

0,8 proc. to niby-sukces, który ma świadczyć o tym, że rzekomo jest już po dołku gospodarczym. Przypomnijmy, że w pierwszym kwartale było 0,5 proc. wzrostu – studzi optymizm dr Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK - Ten ułamkowy wzrost zawdzięczamy różnicy między eksportem, a importem. Polacy mniej kupują, zatem mniej importujemy cudzych towarów. A ten rosnący nieco eksport i tak oparty jest przecież na zagranicznych firmach działających w Polsce. Cóż to za polski eksport Fiata, Siemensa czy Volkswagena? To pokazuje, że kryzys tak naprawdę rozwija się w niekorzystnym kierunku bardzo niskich poziomów stagnacji, albo nawet recesji. 

 

Główny Urząd Statystyczny poinformował także, ze w lipcu inflacja w Polsce wyniosła 1,1%, co zaskoczyło wielu analityków. Miało to wpływ na wzrost cen podstawowych produktów, który był do odczucia przez Polaków. 

Kosma Złotowski

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.