Jesteś tutaj: HomeMagazynCzym jest szwedzkie prawo Jante?

Czym jest szwedzkie prawo Jante?

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Magazyn środa, 06 grudzień 2017 11:38

Dzieli nas Bałtyk – mowa o naszych północnych sąsiadach Szwedach, którzy z punktu widzenia przeciętnego Polaka mogą wydawać się narodem ciekawym. W przestrzenni międzynarodowej co prawda zawsze pojawiają się różnego rodzaju stereotypów, nie zawsze uczciwych, dlatego warto przeczytać o tym jak Szwecję widzi Polka zafascynowana tym narodem, która spędziła na północy kilka lat podczas studiów.

Co to jest „syndrom Bullerbyn”? Jak dogadać się z małomównym Szwedem? Czego potrzebuje do szczęścia przeciętny mieszkaniec kraju, w którym, jak mawiają złośliwcy, lato trwa jeden dzień? Czy to prawda, że król Karol XVI Gustaw w trosce o środowisko naturalne zakaże swoim krajanom używania wanien? Jak w praktyce wygląda słynne szwedzkie równouprawnienie? - czytamy w oficjalnej notce poświęconej książce Natalii Kołaczek, ,,I cóż, że o Szwecji”.

 

Autorka stara się przybliżyć czytelnikowi portret Szwecji i typowe Szweda – Słyszeliście o kodeksie Hammurabiego czy kodeksie Bushido ale o prawie Jante niekoniecznie? Nic nie szkodzi. - pisze w książce Kołaczek. Wspomniane prawo Jante nie zostało bowiem nigdy skodyfikowane, jego źródłem jest bowiem powieść literacka ,,Uciekinier w labiryncie, autorstwa Aksela Sandemose, powstała jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Powieść poświęcona jest fikcyjnemu miastu Jante, od którego wzięła się nazwa prawa – ,,Nie myśl sobie, że jesteś kimś”, ,,Nie myśl, że jesteś mądrzejszy od nas”, ,,Nie myśl, że komuś na tobie zależy” - te sformułowania zaczerpnięte z powieści Sandemose zakorzeniły się w szwedzkim społeczeństwie na dobrze. Jak próbuje tłumaczyć prawo Jante natalia Kołaczek – Nie wychylaj się, bo ci będą zazdrościć i krzywo na ciebie patrzeć. Schowaj przerośnięte ambicje do kieszenie, bo i tak nikt cię po plecach klepać nie będzie.

 

Na Szwedów nie można jednak patrzeć tylko i wyłącznie przez pryzmat niepisanego prawa Jante, o czym świadczy dalsza część książki Natalii Kołaczek. Okazuje się bowiem, iż pomimo mogącego na pierwszy rzut oka ograniczać aktywność obywatelską prawa Jantego, przeciętny Szwed działa w 2 albo 3 stowarzyszeniach, w czym nasi południowi sąsiedzi przebijają nas na głowę. Z prawa Jante wychodzi również fakt, iż w Szwecji przestano się już właściwie tytułować. Zwracanie się do siebie per ,,ty” jest rzeczą normalną, która nikogo od wielu lat nie dziwi.

 

Szwedzi są również bardzo pomocni wobec innych, autorka opisuje sytuację, gdy kierowca autobusu mając małą liczbę pasażerów, postanowił zmienić trasę, aby podwieźć każdego do domu.

 

W Polsce w ostatnim czasie rozgorzała dyskusja na temat ograniczenia sprzedaży alkoholu w nocy. Szwecja jest krajem, gdzie wojnę pijaństwu wypowiedziano już bardzo dawno. Sprzedaż mocniejszych trunków prowadzona jest w ograniczonym wymiarze czasowym (np. w niedzielę w ogóle go nie kupimy) w sklepach kontrolowanych przez państwo, których w całym kraju jest 436 (średnio jeden na gminę). W wielu dużych polskich miastach znajdziemy znacznie większą liczbę punktów sprzedających alkohol. Z tego powodu kwitnie w Skandynawii turystyka, pozwalająca w trakcie rejsu zrobić zapas alkoholu, o czym ciekawie pisze Natalia Kołaczek.

 

Dużo uwagi poświęca ona również tzw. politycznej poprawności, nazywanej w książce ,,korytarzem poglądów” - Gdy ktoś pozwoli sobie wyścibić nosa poza korytarz, ryzykuje ostrą krytykę.

 

Osobom zainteresowanym Szwecją i Szwedami warto polecić pozycję ,,I cóż, że o Szwecji” Wydawnictwa Poznańskiego. Autorka prezentuje wiele przykładów obrazujących jej spostrzeżenia, które potrafią wzbudzać ciekawość czytelnika.

 

Komentarze

Warte obejrzenia

Kosma Złotowski

  • Zagrożenia epidemiologicznego nie ma, ale zjawisko uchylania się od szczepień może niepokoić

    W ostatnich latach zauważalny jest wzrost liczby przypadków uchlania się rodziców od obowiązkowych szczepień ochronnych. Zdaniem służb sanitarnych w województwie kujawsko-pomorskiego obecnie zagrożenia epidemiologicznego nie ma, stąd też na razie nie grozi nam sytuacja jaka dotknęła chociażby Czechy. Nie oznacza to jednak, że takie zagrożenie w przyszłości nie może się pojawić.

  • Leśnicy jeszcze długo będą usuwać skutki ubiegłorocznych nawałnic

    Sierpniowe nawałnice sprawiły, że na pewien czas życie w naszym województwie przeszło na inne tory. W kujawsko-pomorskim skala zniszczeń spowodowanych przez trąbę powietrzną była największa. Do dzisiaj nie zakończono odbudowy domów, dużo pracy mają także leśnicy.

Wiadomości z regionu

Śledź nas

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.