Jesteś tutaj: HomeMagazynHistoria regionuDzieje Batalionu Nadgoplańskiego

Dzieje Batalionu Nadgoplańskiego

Napisane przez  Bartłomiej Grabowski / Nagdoplańskie Towarzystwo Historyczne Opublikowano w Historia niedziela, 27 grudzień 2015 08:46

Dzisiaj przypada 97 rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego, którego ważny epizod odbywał się na Kujawach. Szukając zaangażowania Kujawian w postanie, nie możemy zapominać o ,,Baonie Nadgoplańskim”, którego historię opisuje Bartłomiej Grabowski z Nadgolańskiego Towarzystwa Historycznego.

Oddziały Cymsa pozostawały w Inowrocławiu. W koszarach organizował się 1 pułk grenadierów kujawskich, tymczasem oddziały strzelińskie i kruszwickie przystąpiły do organizacji Baonu Nadgoplańskiego, który w stosunkowo krótkim czasie osiągnął stan czterech kompanii piechoty, jednej kompanii karabinów maszynowych, oddziału kawalerii i pełnego stanu taboru konnego. Dwie kompanie zorganizowane zostały z powstańców strzelińskiego. Kompanie te kwaterowały w Strzelnie, jednak żołd i zaopatrzenie pobierały z Kruszwicy, gdzie znajdowało się dowództwo batalionu. Stan liczebny kawalerii osiągnął 65 szabel. Zakwaterowana ona została w majątku ziemskim Kruszwica-Grodztwo. „Baon Nadgoplański”, jakkolwiek posiadał dużą swobodę organizacyjną, taktycznie podlegał 1 pukowi grenadierów kujawskich w Inowrocławiu, aby później wejść i organizacyjnie w jego skład jako 3 batalion.

 

Dowódcą batalionu pozostał podporucznik Prusinowski, którego jednak około 15 stycznia odwołano do sztabu garnizonu inowrocławskiego. Następnym dowódcą mianowany został Kazimierz Dratwiński, zaś adiutantem baonu Stanisław Miśkiewicz. Dowódcami oddziałów wyznaczono: 9 kompanii Ignacego Nowaka, 10 kompanii Franciszka Nowickiego, 11 kompanii Józefa Adamczewskiego, 12 kompanii Stanisława Połczyńskiego. Dowództwo kompanii karabinów maszynowych objął Stanisław Molenda, a dowódcą oddziału kawalerii pozostał Arnold Benewitz. Sierżantami-szefami oddziałów według kolejności byli: Józef Urbanek, Antoni Nowak, Jan Litwin, Stefan Trzecki, Franciszek Badyna, Jan Bociański. Dowódcą taborów pozostał Jan Paprocki, zaś oficerem gospodarczym i płatnikiem Aleksy Niklewski.

 

Zwolniono z oddziałów starsze roczniki, szczególnie ojców rodzin, kierując ich do Straży Ludowej. Dla uzupełnienia kompanii młodszymi rocznikami utworzono Komendę Poborową, a kierownikiem jej został doświadczony w tej dziedzinie żołnierz Józef Mazur. Pobór, choć ochotniczy, szybko uzupełnił stany kompanii. Nie przeszkolonych ćwiczono doraźnie w ramach istniejących kompanii. Na organizację oddziałów rekruckich brakowało na razie broni i mundurów.

 

Organizacja „Baonu” postępowała bardzo sprawnie według wzorów i doświadczeń nabytych w armii zaborczej. Główna jednak uwagę dowództwo polskie skierować musiało na zamiary wroga. Pułk niemiecki po opuszczeniu Inowrocławia nie pomaszerował do Bydgoszczy, lecz okopał się w odległości 14 kilometrów na północ, w Złotnikach Kujawskich. Garnizony Grenzschutzu w Bydgoszczy i Toruniu odgraniczyły się od terenów zajętych przez siły polskie gęstymi, dobrze uzbrojonymi placówkami.

 

Po powrocie z Inowrocławia Baon otrzymał zadanie: ubezpieczyć zaplecze na linii wsi Opoki, Opoczki, Klepary, Lipienko, Babolin, Wielowieś. W zależności od przeciwległych sił nieprzyjacielskich polskie placówki liczyły od kilkunastu do kilkudziesięciu żołnierzy pod dowództwem podoficerów. Uzbrojenie stanowiły Kb (karabiny bojowe) ręczne, CKM i LKM oraz granaty ręczne. Łączność nawiązano od strony wschodniej z oddziałami na terenie tzw. „Kongresówki”, od strony zachodniej z wojskami Cymsa. Dowódcą całego odcinka był na zmianę jeden z dowódców kompanii, gdy inni w tym czasie intensywnie doszkalali młodszych żołnierzy. Łączność między placówkami utrzymywano za pomocą pieszych gońców i patroli konnych, a tylko częściowo za pomocą telefonu. Podkreślić należy patriotyzm i duże poczucie odpowiedzialności u żołnierzy na najmowanym odcinku. Połowa stycznia i luty było tego roku szczególnie mroźne. Wyposażenie żołnierza nie chroniło go dostatecznie, a jednak nie zawiódł on wśród mroźnych nocy na wysuniętych czujkach. Zmiany na odcinku następowały co 2-3 tygodnie. Oddziały podwożono do frontu kolejką cukrowni kruszwickiej. Zawsze ofiarni maszyniści, którzy wyczekiwali w nocy na zbiórkę luzowanych, oddalonych placówek, to Walenty Grzeszkowiak, Aleksander Grocholski i Józef Szczechowski.

 

W boju o Szubin dnia 11 stycznia, który toczył się prawie na całym odcinku północnym frontu wielkopolskiego, Baon Nadgoplański wysłał oddział w sile 120 powstańców pod dowództwem Dratwińskiego pod miasteczko Łabiszyn. Wspólnie z oddziałami Władysława Poczekaja z Pakości i Szmańdy zajęto Łabiszyn. Straty wroga wynosiły: 18 zabitych, 74 jeńców, wliczając rannych, 4 CKM i cały tabor. Straty oddziału kruszwickiego to 1 zabity i 2 rannych powstańców. Poległy Jan Dąbrowski pochowany został na cmentarzu kruszwickim. Po zabezpieczeniu Łabiszyna strażą zorganizowana z miejscowych powstańców oddział wrócił do Kruszwicy, zabierając 4 karabiny maszynowe i 18 koni jako zdobycz wojenną.

 

Tegoż dnia w walce pod Złotnikami Kujawskimi, którą toczyły oddziały inowrocławskie, z powstańców kruszwickich, wysłanych do pomocy, poległ Jan Masłowski ze Strzelna, a ranni zostali Władysław Kalinowski, Leon Kempski i Władysław Kołudkiewicz.

 

Kruszwicki oddział kawalerii urósł do szwadronu i otrzymał nazwę; „Szwadronu Nadgoplańskiego”. Ponieważ ważniejsze zadania dla niego wypływały na odcinku frontu bronionego przez Inowrocław, w połowie stycznia przeniesiony został do tego miasta, gdzie działał nadal pod dotychczasowym mianem. 16 stycznia wspólnie z oddziałami inowrocławskimi składał przysięgę wierności żołnierskiej. W Kruszwicy pozostał osłabiony pluton kawaleryjski, dla zadań zwiadowczych i łącznościowych.

 

Szkolenie i prace organizacyjne w baonie przerywane były raz po raz wysyłaniem wsparcia na odcinek frontowy dla likwidacji wypadów Grenzschutzu. Nie zapomniano o utworzeniu Sądu Wojskowego. Prokuraturę objął prawnik Pińkowski. Ławnikami byli kolejno dowódcy kompanii i szeregowi powstańcy.

 

Dnia 24 stycznia, na rynku w Kruszwicy, pierwsza uroczystą przysięgę złożyli wszyscy dowódcy, pluton kawalerii i kompania w się 120 powstańców. Powstańcy, już równo umundurowani, wśród głębokiej ciszy łez wzruszonej ludności powtarzali rotę przysięgi za kapelanem Baonu, ks. Kazimierz Stankowski. W miesiąc później, 22 lutego odbyła się druga przysięga na rynku, bodaj jeszcze bardziej uroczysta i imponująca. Przysięgę złożyły dwie kompanie, które 22 stycznia były na odcinku frontowym, oraz jedna kompania rekrutów. Obu przysięgom asystowali ppor. Cyms i ppor. Prusinowski z Inowrocławia. Uroczystości zakończono gremialnym odśpiewaniem Roty.

 

Tymczasem skrajny wschodni odcinek frontu północnego broniony przez Baon Nadgoplański, wcale nie był spokojny. Grenzschutz, mając przewagę liczebną i lepsze uzbrojenie, ponawiał próby przełamania frontu, zawsze jednak skutecznie likwidowane. Żołnierz polski górował odwagą i poświęceniem i nie ograniczał się do biernej obrony.

 

Jeden z ciężkich dni walki przypadł 10 kampanii 12 marca na odcinku Opoki-Opoczki. Niemcy w sile dwu kompanii, wsparci artylerią, przez cały dzień powtarzali natarcia. Zamiar ich był jasny: przełamać front i zrolować polską obronę w kierunku zachodnim. Pewni byli, iż oddziały POW, stacjonujące na terenie „Kongresówki”, nie przyjdą z pomocą. Wszystkie natarcia załamały się w ogniu obrony, wspartej małym odwodem dowódcy kompanii. Straty nieprzyjaciela były dotkliwe, jednak nie zostały obliczone, gdyż nieprzyjaciel wycofał się dopiero w mroku nocy. I baon złożył daninę krwi. W Opoczkach polegli Szczepan Mazurek, pochowani na cmentarzu w Polanowicach, i Stanisław Ziętkowski, pochowany w Piaskach. W Gąskach polegli 7 lutego: Władysław Sławkowski, Kazimierz Pałecki i Franciszek Osiński, pochowani na cmentarzu w Sławsku. Dnia 13 kwietnia zmarł z odniesionych ran Antoni Kuraszkiewicz, pochowany przy kolegiacie kruszwickiej.

 

Rozkazem Głównego Dowódcy, generała Dowbór-Muśnickiego, 7 lutego 1919 r., 1 pułk grenadierów kujawskich przemianowany został na 5 pułk strzelców wielkopolskich. Nazwa „Baon Nadgoplański” nadana zgrupowaniu kruszwickiemu przez społeczeństwo została jednak utrzymana. W „Baonie Nadgolańskim” służyli przecież najlepsi synowie ziemi nadgoplańskiej, oswobodziciele prastarego terytorium piastowskiego.

Nazwa zaczęła znikać dopiero po zluzowaniu na froncie w dniu 11 kwietnia, kiedy baon został skierowany do Inowrocławia i zajął kwatery w „białych koszarach”, które zdobywał przed trzema miesiącami. Kwatery „baonu” i część zasobów materiałowych w Kruszwicy w tym czasie przejął nowo organizujący się „Pułk Toruński”.

 

Słynny Baon, 3 batalion długo jeszcze uzupełniał stany osobowe ze swego macierzystego rejonu, pełniąc wiernie służbę żołnierską na odcinku frontu północnego. Wsławił się również odwagą na wrogu 15 stycznia 1920 r. zdobyczami na wrogu, dwa dni później ostatecznie został przemianowany na 59 pułk piechoty wielkopolskiej.

 

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie publikacji F. Nowicki, Udział kruszwiczan w Powstaniu Wielkopolskim, Toruń 1965 r.

 

Kosma Złotowski

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.